Ból pięty – Ruta czy Rhus tox.?



Jakiś czas temu napisała do mnie mama dwójki dzieci (40 lat) zgłaszając problem ze stopą:

„Dzień dobry, mam ogromny problem z piętą i już sobie z tym nie radzę. Najgorzej jest rano – kiedy wstaję z łóżka i staję lewą stopą na podłodze. Czuję taki tępy ból w pięcie. Nie mogę na tej nodze stanąć, kuśtykam jak chodzę. Odrobinę lepiej jest jak się trochę poruszam, ale ból się utrzymuje i po kilku godzinach chodzenia znowu ciągnie mnie całe podbicie stopy. Zauważyłam też, że bardzo boli mnie to miejsce, gdy mocniej je przycisnę, a najgorsze jest chodzenie boso. Co to może być i jak mogę się tego pozbyć? To już trzeci dzień i nie odpuszcza, a właściwie to jest coraz gorzej.”

Pacjentka nie mogła sobie przypomnieć żadnego urazu czy szczególnego przeciążenia. Wszystko robiła „jak zwykle”. Pięta nie była spuchnięta, ani zaczerwieniona. Problem był jednak bardzo konkretny – nie mogła normalnie stanąć na chorej stopie, a zdolność do przemieszczania się była znacznie utrudniona z powodu bólu. Co ciekawe, po kilku minutach chodzenia ból zaczynał się nieco zmniejszać.

Obraz był bardzo charakterystyczny: pierwsze kroki po przebudzeniu były najgorsze, po rozchodzeniu pojawiała się częściowa ulga, a dłuższe chodzenie ponownie nasilało ból. Do tego dochodziła wyraźna bolesność uciskowa pod piętą. To rzeczywiście obraz bardzo typowy dla dolegliwości związanych z rozcięgnem podeszwowym

 Ale w homeopatii sama lokalizacja bólu czy nawet rozpoznanie kliniczne nie wystarczają.

W różnicowaniu od razu pojawiły się dwa remedia: Ruta graveolens i Rhus toxicodendron.

  • Rhus toxicodendron pasował do jednej bardzo charakterystycznej cechy przypadku – pogorszenia po odpoczynku i poprawy po rozruszaniu. Owszem, początek ruchu przynosił pacjentce pewną ulgę – co mogło kierować w stronę Rhus toxicodendron. Jednak nie był to typowy obraz niepokoju ruchowego Rhusa. Pacjentka nie musiała stale zmieniać pozycji, nie odczuwała przymusu ciągłego poruszania bolesną stopą, a w spoczynku dolegliwość praktycznie nie występowała. W przypadku Rhus tox poprawa po ruchu jest częścią znacznie szerszego obrazu: charakterystyczne jest pogorszenie po bezruchu, przy pierwszych ruchach, a następnie wyraźna poprawa przy kontynuowaniu ruchu. Tutaj tego obrazu nie było w pełni.
  • Ruta graveolens miała jednak coś, co zwróciło moją uwagę: charakter dolegliwości oraz sposób, w jaki pacjentka opisywała bolesność oraz lokalizacja bólu w obrębie tkanek podporowych stopy. W obrazie Ruty szczególne znaczenie mają ścięgna, więzadła, przyczepy i okostna – czyli struktury, które łatwo podrażnić nawet wtedy, gdy pacjent nie potrafi wskazać konkretnego momentu urazu, zwłaszcza gdy pojawia się charakterystyczne uczucie stłuczenia, zranienia czy głębokiej bolesności. Nie zawsze musi istnieć spektakularne przeciążenie. Czasami organizm po prostu daje znać, że jedna z tych struktur nie toleruje już obciążenia tak jak wcześniej.

W tym przypadku zdecydowałam się na Ruta graveolens. W spoczynku stopa nie bolała, a potrzeba ruchu nie była tak wyraźna, jakiej spodziewałabym się po Rhus tox.

Reakcja na lek była bardzo interesującą częścią obserwacji. Już po kilku godzinach od przyjęcia jednej granulki Ruta graveolens 30ch, podanej na sucho, dolegliwość stopy zaczęła ustępować. Wieczorem pacjentka napisała:

„Homeopatia jest niesamowita! Mogę chodzić normalnie, nic mnie już nie boli.”

To właśnie lubię w podejściu klasycznym do homeopatii: nie leczymy „pięty”, tylko konkretny obraz pacjenta. Ten sam ból pięty u dwóch osób może prowadzić do dwóch zupełnie różnych preparatów homeopatycznych.

  • Jedna osoba będzie potrzebowała Rhus toxicodendron, jeśli dominować będzie sztywność po bezruchu, wyraźna poprawa od ruchu i charakterystyczne modalności.
  • U innej znacznie lepiej może odpowiadać Ruta – szczególnie wtedy, gdy obraz wskazuje na tkanki włókniste, ścięgna, więzadła i ich przyczepy. I może być łudząco podobna w swoim obrazie do Rhusa, ale różnice tkwią w szczegółach i doświadczony homeopata nie da się zwieść 😉

W tym przypadku nie było obrzęku, zaczerwienienia ani urazu. Ból pojawił się pozornie „znikąd”. To właśnie takie przypadki przypominają, dlaczego w homeopatii warto pytać nie tylko „Co boli?”, ale przede wszystkim:

  • Jak boli? 
  • Kiedy boli? 
  • Co pogarsza? 
  • Co poprawia? 
  • I jakie tkanki wydają się być zaangażowane?

Sama dolegliwość jaką jest „ból pięty” jest zdecydowanie zbyt ogólna, żeby wybrać właściwe remedium. Ruta nie została wybrana dlatego, że jest „lekiem na piętę”. Została wybrana dlatego, że najlepiej odpowiadała obrazowi tego konkretnego przypadku.



Opis ma charakter edukacyjny i przedstawia indywidualną historię pacjentki oraz jej subiektywne obserwacje. Tekst nie stanowi porady medycznej ani zachęty do rezygnacji z diagnostyki lub leczenia konwencjonalnego. W przypadku problemów zdrowotnych należy skonsultować się z lekarzem lub innym personelem medycznym.

Konsultacje homeopatyczne nie stanowią świadczeń medycznych ani diagnozy lekarskiej i nie zastępują konsultacji z lekarzem ani leczenia konwencjonalnego.